And we are what was his
But power and greed and corruptible seed
Seem to be all that there is
Of the St. James Hotel
And I dont know no one that can sing the blues
Like blind Wille McTell
Songs of grief and solitude to akustyczno-folkowa płyta Drudkh. Chciałbym powiedzieć że jest dla Ukrainców tym czym White EP dla Agallocha, ale nie do końca tak jest. O ile Agalloch grało po prostu postrocka na akustycznych gitarach, to tu dostajemy rzeczy mocno inspirowane faktycznie folkowym brzmieniem (na pokłądzie jest między innymi flet). Niemniej rzecz obowiązkowa do sprawdzenia jeśli tak jak ja jesteście fanami pięknego Romana.
Mówiłem już, że cenię bardziej stare płyty Hexvessel niż nowe. Numerem jeden jest dla mnie ta epka.
Nie zrozummy się źle, bardzo, ale to bardzo podoba mi się nowa solowa płyta Tilla - wokalisty legendarnego Neurosis. Niemniej trochę szkoda, że to same ambienty, już całkiem bez folkowych naleciałości. Jaka ta płyta by dobra nie była, to od strony muzycznej nie kraje serca tak jak "A grave is a grimm horse", które jest chyba opus magnum Tilla.